Sprzątanie jako część oczyszczania energetycznego

Porządki, bałagany, sprzątanie to temat, który często powraca w moich myślach. Niemal codziennie. A w niektóre dni – nawet kilkadziesiąt razy. Najczęściej zastanawiam się, dlaczego nie jestem porządna, skoro matka wychowała mnie we wzorowym porządku. Poza tym lubię rozmyślać (lub może zadręczać się myślą) dlaczego mam ascendent w pannie. Czy to jakaś kpina? Dlaczego wszechświat dał mi najlepsze narzędzia do tego, bym mogła uchodzić za bardziej porządną niż jestem, to tak jakby sam pchał w moje ręce gotowe oszustwa.

Oczywiście zaraz mój przyjaciel zacznie do mnie wydzwaniać, że wam wszystko źle przedstawiam, że to nie tak, nie na tym polega ascendent!!!! Jednak ja wam nie piszę na czym on polega, tylko raczej opisuję moje dramatyczne, egzaltowane, patetyczne żale kosmiczne i dialogi z księżycami. Człowiek wolałby żyć porządnie, a nie tylko udawać. Człowiek może niepotrzebnie jest też taki dramatyczny, mógłby być mniej. 

Najbardziej niechętnie myję podłogę. To moja najokropniejsza praca. Powodem jest to, że mam na niej mnóstwo dywaników, mebelków i kwiatów i muszę je wszystkie poprzestawiać, nim wyciągnę mop. Już samo pisanie tego zdania mnie zmęczyło, a co dopiero realna praca.

Tyle razy próbowałam znaleźć przyjemność w sprzątaniu. Trochę już mi się udaje. Lubię ścierać blaty, myć łazienkę (minus podłoga) i parę innych rzeczy, ale nawet nie wiecie jak bardzo chciałbym polubić wszystko. Albo na przykład sprzątać bezmyślnie, nie obciążając tego zajęcia emocjami i żałosnymi myślami. Na razie jednak to robię w swojej głowie i tutaj – w kronice akademii.

Jednak nie robię chyba tego na marne, to znaczy, że od czasu do czasu wpadają mi do głowy odkrywcze myśli, pomagające mi pokonać kolejne blokady. Moje współżycie z porządkiem wygląda z roku na rok coraz lepiej i sądzę, że to właśnie dzięki takim małym, pojedynczym myślom, które zauważam i zmieniają one moje nastawienie do tych czynności na bardziej otwarte i pozytywne. 

W tym tygodniu wpadła mi do mózgu taka myśl. Nawet coś więcej niż myśl – to było chyba jasnowidzenie. Taka nagła oczywistość, której do tej pory nie dostrzegałam, olśnienie. Schemat procesowania brudów energetycznych.

schemat

Pierwszą częścią tego schematu są nasze prace oczyszczające energie. Należą do nich pełniowe rytuały, życzenia księżycowe, palenie mandali, okadzanie białą szałwią lub innymi ziołami, słuchanie gongów lub magicznych dźwięków, peelingi i rytualne kąpiele itp. 

Wszystkie te czynności, które pozwalają nam uwalniać lęki, blokady, smutki, żale, nienawiść i zawiść. 

Podczas ostatniej pełni wykonałam rytuał zaproponowany przez ceza, zapisałam na kartce różne rzeczy, których chcę się pozbyć (czyż nie pobrudziłam kartki?), następnie należało tę kartkę spalić. Zrobiłam to na emaliowanym, metalowym talerzu. Po spalaniu talerz był wypełniony popiołem, był brudny. Poszłam do toalety wysypać popiół. Woda w toalecie zrobiła się czarna, wiadomo też, że nie cały popiół posłusznie opadł tam gdzie należy, można więc przyjąć, że.

Brud najpierw był we mnie. Wyciągnęłam go na papier, zabrudziłam papier! By go oczyścić spaliłam go. Brud był we mnie, później na papierze, a później na talerzu w formie popiołu. Później w toalecie, a może też na podłodze wokół? (aż tak nie nabałaganiłam, ale mogło tak być!). Brud przechodził kolejne stadia odchodzenia. Widzicie teraz do czego zmierzam? Że nie możemy go powstrzymywać na ostatniej prostej!

Tak jak miewam noce, kiedy cez robi ogromne oczyszczanie. Sprowadza na mnie 400 aniołów, które wypalają coś poważnego, mam w ciele milion stopni celsjuszy kosmicznych. Cała się pocę i to jest dobre – brud z duszy, poprzez ciało transformuję w pot, który jak wiadomo wyprowadza toksyczne substancje z organizmu. Brud był w duszy, później w obecnym wcieleniu, później w moich czakrach, a później w wychodzącym porami skóry pocie. Następnie znalazł się na piżamie, pościeli, a może nawet w materacu. Ostatnie stadium jego wędrówki to droga do pralki i odpłynięcie wraz z wodą do warty.

Gdybym zwlekała z praniem pościeli i piżamy, gdybym nie umyła toalety i podłogi wokół po pełniowym oczyszczaniu, co by to mogło oznaczać? Że nie umiem się do końca pożegnać z tymi energiami. Dlaczego miałabym nie chcieć się z nimi pożegnać?

Odpowiedź jest mi znana. CIEKAWSKOŚĆ I FOMO.

Strach przed tym, że odejdą nierozpoznane, że za mało je zrozumiem, że mogę z nich wycisnąć coś więcej, że skoro już są tutaj, na wierzchu, na półce i w zlewie, to może jeszcze coś do nich dołożę? Tak jak do pralki dokładam kolejne ciuchy, tak do jednego magicznego brudu mogę dokładać kolejny na zasadzie podobieństw i skojarzeń. Skoro już udało się wyprowadzić z ciała traumę pod postacią jakiegoś zawodu z dzieciństwa, dlaczego by nie dokleić do niego innych zawodów i pozbyć się ich hurtem?

Jest to moja nowa mądrość. Rozpoznanie, że unikam ostatecznego pożegnania jakiejś sprawy przez odkładanie sprzątania na ostateczne terminy. Jednocześnie mój głupi ascendent jest też śmieszny w tym wypadku, tzn. może śmieszny, ale też pożyteczny, zobaczcie jak działa. Każe mi sprzątać wszystko, kiedy spodziewam się gości. Zodiak panny nie pozwala mi wtedy źle wypaść! Moje brudy muszą stać się niewidoczne lub przynajmniej mniej rzucające się w oczy. Żeby nikt nie wziął mnie za brudaskę. W takim wypadku najkorzystniej jest zapraszać gości najrzadziej raz w tygodniu, co praktykuję w niektórych okresach życia i przynosi pozytywne efekty, choć nieszczere i powierzchowne, jak to u ascendentu. Oczywiście lepiej byłoby usuwać te brudy dla siebie i swojego komfortu. 

Zmiana

Zmiana, którą teraz wprowadzam to patrzenie na kurz i brud i innego rodzaju nieporządek jak na ostatnie stadium pozbywania się energetycznych złogów. To nie tak, że bez sensu jest sprzątać, skoro jutro znowu będzie brudno. To jest tak, że jeśli dziś posprzątam dokładnie, to stworzę idealną przestrzeń na kolejne oczyszczania. Przy takim podejściu kolejna dostawa kurzu na komodzie powinna dosłownie mnie cieszyć, bo oznaczać będzie, że znów coś się uwolniło. Powstrzymywanie się od kumulowania zatorów doprowadzi do sprawnego oczyszczania ciała i duszy. Wtedy dopiero będzie dokładnie widać ile z nas wychodzi i o ile worków do odkurzacza kurzu jesteśmy bliżej czystości i oświecenia. OMG, oby to była prawda.

Wera

Wera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *