i prawda, której się boisz!!!
Nie ma nic bardziej niewygodnego niż dzień, który zrywa z nas wszystkie piękne iluzje. I taki dzień nadchodzi – ósmy dzień, ósmego miesiąca. Co roku wielkie święto manifestacji. Co roku nowy kiermasz pop-ezoteryki, który obiecuje szybkość, łatwość i nadzwyczajność!
Skąd to wiem? bo byłem tam! byłem tam sam, byłem tam z wami, byłem tam z całą tą pop-ezoteryką. Ale już nie jestem, bo moje podróże przez energie tego i innych Wszechświatów, nauczyły mnie, że nic nie jest takie proste, jak konsumpcyjny, kapitalistyczny i bezduszny Matrix stara się nam sprzedać. Pamiętam pierwszy raz, gdy stanąłem w tej Bramie naprawdę – nie z intencją, nie z życzeniem, tylko z sercem, które nie miało już nic do stracenia. Nie było pięknie. Ale było prawdziwie. I nigdy nie wróciłem do tamtego 'przedtem’.
I teraz uwaga, bo to moje osobiste objawienie, którym się z Wami dzielę – Brama Lwa nie jest dniem, w którym Wszechświat rozda Ci gratisowe prezenty za grzeczne intencje zapisane w złotym notesie. To nie jest dzień do kolejnej „manifestacji obfitości” przy świecach programowanych specjalnie na tę okazję. To jest dzień, w którym Wszechświat robi coś znacznie lepszego dla Ciebie i Twojego ego: stawia Cię nago przed lustrem i pyta, kim jesteś, zanim nazwano cię imieniem. Zanim nadano ci rolę. Zanim ubrano cię w lęk.
Większość ludzi nie jest gotowa na tę odpowiedź. Większość ludzi nawet jej nie chce. I dlatego większość ludzi przejdzie przez jakieś furtki populistycznego i taniego (choć te świece i wisiorki swoje kosztują) pseudoezoterycznego procesu manifestacji. Ale musisz wiedzieć, że to przejście, jest bez sensu! Bo…
08/08 – to nie jest bram dla osób tchórzliwych, żyjących w lęku i iluzji!
Od lat karmimy się bajkami, że ósmy dzień ósmego miesiąca to kosmiczny bankomat: myśl pozytywnie, zapisz życzenia, Wszechświat Ci dostarczy. Problem w tym, że ten portal nie otwiera się na prośby, na życzenia, na rytuały. On otwiera się na odwagę. A tej, prawdę mówiąc, brakuje prawie każdej osobie. Mi też jej wiele lat brakowało!
Brama Lwa nie pyta: „Czego chcesz?” Pyta: „Co masz gotowość stracić, by wreszcie być sobą?” I to pytanie potrafi rozebrać duszę do kości. Dlatego większość ludzi woli odwracać wzrok, odprawiać swoje duchowe rytuały jak zaklęcia na sukces, zamiast przyznać: „Nie wiem, kim jestem bez moich masek, bez rozpisanych ról i iluzji wiecznie nie uleczonych ran.”
Duchowy teatr, który sprzedano jako przebudzenie
Widziałem to setki razy. „Manifestacja miłości”, „przyciąganie Dobrobytu i Bogactwa”, „rytuał obfitości na Bramę Lwa”. Kiedy czytam te slogany, mam ochotę wrzasnąć: Czy ktoś tu w ogóle pamięta, że rozwój duchowy nie jest handlem z Wszechświatem?!
Bo wiesz, większość z nas nie wchodzi do tej Bramy jak osoba wojownicza, gotowa zostawić za sobą kłamstwa o sobie. Większość wejdzie jak klienci do duchowego marketu, z listą pragnień spisaną jak kartka do Świętego Mikołaja: partner_ka, kasa, nowa kariera, błogostan, cisza i spokój 24/7. Tylko że Wszechświat nie jest kurierem, a Brama Lwa nie jest automatyczną kasą dla tych osób, które grzecznie zapisały intencje.
Ten dzień nie przychodzi po to, by Cię nagrodzić. Przychodzi po to, by zapytać, czy w ogóle masz odwagę patrzeć na własną prawdę – a ta rzadko wygląda jak Twoja tablica marzeń na Pintereście.
Ta Brama nie karmi ego. Ona je głodzi.
Nie wchodzisz w nią, by dostać więcej. Wchodzisz, by oddać. Maski. Role. Całą tę cholerną grę w „jestem kimś, jeśli inni mnie kochają, podziwiają, wybierają”. Brama Lwa potrafi zabrać wszystko, co nie jest Tobą – i to boli, czasem bardziej niż cokolwiek, czego Ci w życiu odmówiono.
Dlatego tak niewiele osób przez nią przechodzi naprawdę. Większość zatrzymuje się przy złudzeniach – tych, które łatwiej sprzedać jako „magiczne”. Łatwiej uwierzyć, że Brama Lwa to dzień prezentów od Wszechświata, niż że to dzień, w którym trzeba pozwolić umrzeć wszystkim kłamstwom o sobie, by wreszcie żyć prawdą.
Jeżeli wchodzisz, licz się z tym, że nie będzie powrotu
Nie mówię tego wszystkiego tutaj, żeby Cię przestraszyć. Mówię, żeby Cię obudzić. Jeśli naprawdę masz odwagę wejść w tę Bramę, nie licz, że wrócisz taka sama, taki sam. Nie licz, że będzie wygodnie. Ale jeśli naprawdę wejdziesz, jeśli naprawdę spojrzysz w lustro i nie odwrócisz wzroku, odkryjesz coś, czego nie znajdziesz w żadnej książce, kursie czy „rytuale manifestacji”. Żadna rytualna świeca za 333 lub 666 peelenów ci tego nie da!
Odkryjesz siebie, zanim dali Ci imię, zanim wmówiono Ci, kim masz być, zanim przykryła Cię trauma, system i oczekiwania. To jest ten ogień. Ten portal. To jest prawdziwa Brama Lwa.
I nie, nie powiem Ci tu jak przejść. Nie dlatego, że nie chcę – ale dlatego, że jeśli naprawdę jesteś gotowa_y, nie zadowolisz się krótkim wpisem. Będziesz drżeć z ciekawości, szukać, chcieć wiedzieć więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Bo kiedy czujesz, że to wołanie jest o Tobie – nie można go uciszyć.
Jeśli czujesz, że chcesz wiedzieć więcej, zapraszam po mój pełny opis Bramy LWA tutaj!





Ja chyba spotkałam tego Lwa z Twojego opisu. W tamtym roku. W wizji….i nie przeszłam tej bramy wtedy. Ciekawe co będzie teraz…dam znać.
Czekamy na wieści! nie jest łatwo przejść tę Bramę, ale jak się już przejdzie… nic nie jest takie samo!
Mocne 👍 ja mam wrażenie, że te iluzje i ściąganie masek to jakiś nie kończący się teatr.
Ta brama już chyba się rozpoczęła? Bo energie odczuwam już za dość wymagające…
Tak! mamy wyraźnie okres ściągania masek i usuwania iluzji 😀 trzymamy kciuki za wszystkie osoby – niech się uda!