Czy jesteś wariatką?

Jeśli jesteś w procesie duchowej, ziemskiej transformacji, na pewno dotrzesz (lub już tu jesteś) do momentu, w którym będziesz wyrażać swobodnie swoje emocje, mówić o swoich energetycznych doświadczeniach, asertywnie sprzeciwiać się krzywdzie, którą ktoś wyrządza tobie lub innym stworzeniom. Będzie to zachowanie rażąco niekonformistyczne, ponieważ 21 wiek promuje “panowanie” nad swoimi emocjami, zabijanie trzeciego oka, oraz ogólnie pojętą tępotę emocjonalną, energetyczną i mózgową. 

Jeśli otwarcie wejdziesz w konflikt z koleżanką z pracy, grupa będzie zaskoczona, że niszczysz strukturę socjalną budowaną od lat w imię jednej głupiej histerii. Czy właściwie nie mogłaś się powstrzymać? Po co te nerwy?

Swobodne wyrażanie swoich żali, mówienie o krzywdach, wchodzenie w konfrontacje, jest niemile widziane, ponieważ takie zachowania prowadzą wprost do transformacji, wstrząsają mikroświatami. Ludzie zazwyczaj nie chcą zmian, po prostu wolą maskować niedoskonałości licząc, że w ten sposób będzie im łatwiej przetrwać kolejne, niesatysfakcjonujące, podobne do siebie dni. 

Kiedy staniesz na środku i obnażysz wady systemu, na przykład swojego małżeństwa, rodziny, grupy przyjaciół lub coworkerów, to ty staniesz się wszystkiemu winna. Nie tępi toksycy, nie krętaczki, które/rzy latami realizowali/ły swoje podłe, płytkie, próżne interesy, tylko ty, ponieważ jesteś wariatką, ponieważ nagle coś ci odbiło. 

Ciężko jest być sygnalistką, bo dowiadujesz się, że się czepiasz, że nikomu dotąd to nie przeszkadzało, że nawet tobie dotąd to nie przeszkadzało! O co ci właściwie chodzi? Masz jakiś kryzys, pms, okres lub macicę (histerię?) Kiedy ci przejdzie, kiedy wszystko wróci do normy?

Sama należę do tych osób, które długo wytrzymują, a później nagle już nie mogą, muszą wszystko złamać. Dlatego powyższy zarzut “do tej pory ci to nie przeszkadzało” jest bardzo niewygodny. Przeszkadzało mi, ale radziłam sobie z tym w inny sposób. Wytrzymywałam to oddając się ogłupiaczom (typu seriale), kompulsywnym zachowaniom (o nich już dużo tutaj napisałam), rozpuszczając te energie w rytuałach itp. No ale w pewnym momencie zauważam, że bieżące oczyszczanie i ogłupianie się pochłania więcej strat niż zwyczajne, poczciwe zrobienie afery, które może oczyścić energie i pchnąć je do przodu w dwie minuty.

Kiedy przez kilka miesięcy lub lat zachowywałaś się normalnie i nagle wygłosisz swoje nagromadzone skargi, dla osób odbierających twój niespodziewany komunikat, twoje zachowanie będzie nienormalne. Ty będziesz nienormalna, po prostu będziesz wariatką, bo nagle ci coś odbiło. 

Jedna osoba zmierzy się z tym co właśnie powiedziałaś, będzie chciała to zrozumieć i być może nawet wspólnie nad tym popracować. Druga to zbagatelizuje, przyklejając ci łatkę wariatki i odcinając się od wszelkich twoich spostrzeżeń i zarzutów. Czy to jest ok?

To świadczy tylko o tym, że ta osoba jest zwyczajnie zamknięta na zmiany. Woli cię zamurować i zamknąć w piwnicy. Najpierw cię wyśmieje wprost, później zacznie ośmieszać przed innymi ludźmi, tylko po to, by unieważnić ciebie i twoje emocje. To tryb ochrony patologii, zresztą bardzo niskich lotów. 

Możesz chyba sobie wyobrazić pewnego wymyślonego przeze mnie polskiego męża. Mąż ten korzysta z łazienki, kuchni, pokoju, ale w ogóle nie rozumie dlaczego miałby je sprzątać, przecież on właściwie nie brudzi. On wchodzi tam tylko na chwilkę i nie zostawia po sobie brudu. Wymyślona polska żona sprząta, akceptując do jakiegoś czasu ten stan rzeczy, choć jest coraz bardziej nerwowa i coraz częściej nocami zdarzają jej się ataki paniki. I wtem postanawia wszystko wyrzucić z siebie, zaprezentować mężowi w całej okazałości swoje uczucie frustracji, przygnębienia i wykończenia. Mąż w szoku. Przecież do tej pory wszystko było ok?? Oczywiście oznacza to tylko tyle, że było ok dla niego, bo udawało mu się zgrabnie odwracać wzrok od spojrzeń żony, kiedy kolejny raz wyciągała mop z szafy. Teraz jednak ta żona stała się histeryczną wariatką, i czy wy, dzieci, widzicie, co się stało z waszą mamą?? Ona oszalała, chyba za dużo czasu spędza oglądając głupie seriale, plotkując z koleżankami albo mając okres. 

Na pewno jesteś wariatką, jeśli wyrażasz swoje emocje swobodnie i bez filtrów. Jeśli dajesz znać o tym, co mówi ci intuicja. Jeśli wejdziesz z kimś w konflikt, ten ktoś na pewno wykorzysta twoje wariactwo przeciwko tobie. Powie – patrzcie dzieci, wasza matka to wariatka. Zobaczcie, koledzy w pracy, jej odbiło. Ona jest nienormalna. My jesteśmy normalni, jesteśmy ponad te żałosne trudy życia, a ona się nimi przejmuje hihi,hahaha.

Jak nie być wariatką?

Niestety nie zawsze udaje się uniknąć niekomfortowych sytuacji. Zatrudniasz się w sklepie, nie wiedząc jakie koleżanki tam spotkasz, a później następuje gotowanie żaby. nawet nie zauważasz, kiedy woda zaczyna wrzeć. Nagle orientujesz się, że wszystko jest źle, że chyba już jesteś bulimiczką, a może alkoholiczką, że tłumiłaś swoje emocje tyle czasu.

Dochodzę do wniosku, że to żadna ujma być tą, którą można opisać jako wariatkę, bo to osoba znacznie bardziej swobodna i otwarta niż ludzie wokół. Osoba, która nie boi się wskazać palcem winnego, winnej, która wprost mówi o patologiach, niedociągnięciach, krzywdach, niesprawiedliwościach i zaniedbaniach. Inni będą cię unieważniać, ośmieszać i na pewno będą to robić za twoimi plecami, bo nie są gotowi na konfrontację z twoją energią, a twoja energia jest silna, bo po prostu nie masz tych blokad, które mogłyby ją powstrzymywać. To nic złego, że zależy ci na czystej atmosferze, prostych warunkach w relacjach, otwartości i szczerości. Konwencje i struktury są teraz mniej ważne niż swobodne przepływy.

Rok merkurego może być dla nas tym, który wniesie komunikowanie naszych potrzeb na nowy, lepszy poziom. To, nad czym możemy pracować, to płynność ich wyrażania. Codzienne komentowanie rzeczywistości wokół, a nie kumulowanie uwag aż do wartości granicznej, kiedy to nagle w wyniku połowicznego rozpadu, staną się bombą atomową i zniosą sklepik z koleżankami z mapy miasta. 

Zachęcam was (i siebie) do nieprzerwanego, szczerego i otwartego komentowania rzeczywistości, w sposób jak najbardziej klarowny i precyzyjny (o czym pisał cez). To nic nie szkodzi, że komunikaty są zabarwione emocjami, jeśli nadal mówią prawdę o was i waszym otoczeniu. Emocje dodają im ważności, a nie ujmują.

Wera

Wera

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Weruniu, to jest jeden z najlepszych tekstów jakie u nas wylądowały.
    Krótko, celnie i bez lania wody — dokładnie tak jak lubię. Ten mąż z żoną, matka z bombelkami i wariatka ze sklepu (wielobranżowego) wejdą do historii. ❤️

  2. „Masz jakiś kryzys, pms, okres lub macicę (histerię?)”….. Albo zaburzone hormony – menopauzę….? To łatki przytkane, nie tylko przez facetów, kiedy stajemy się normalne 😀
    Świetny felieton Wera, dzięki ❤️