Liczy się pół głosu jednostki

Czy są tu osoby wegetariańskie? Czy zdarzyło wam się, że osoba jedząca zwierzęta wyśmiała was, bo jecie nabiał? Założyła, że jesteście hipokrytką, kiedy jecie ser grana padano, gdy jednocześnie odmawiacie zjedzenia wątróbki drobiowej z jabłkiem i cebulą? Mnie to spotkało i znów musiałam wrócić do podstaw prospołecznego, prozwierzęcego i humanitarnego działania. 

Najchętniej byłabym osobą stuprocentowo DOBRĄ. W tym momencie jest to jednak niemożliwe z powodów takich jak chaotyczny tryb życia, niedomagania w zakresie silnej woli, brak pełnych wiadomości o wszystkich procesach świata oraz brak znajomości łańcuchów dostaw poszczególnych korpo. Uważam, że nie mogę być w stu procentach prawilna, bo nie mam do tego środków. 

Mogę jednak podążać w dobrym kierunku.  By to zrobić, używam swojej intuicji, która mówi mi rzeczy w rodzaju: dobra, wera, masz jakiś stary sweter z zary, ale kupowanie nowego telefonu i okradanie afryki z kolejnej porcji kobaltu, podczas gdy nie jest to potrzebne, to już przesada. Są różne przesady w różnych momentach. Są różne wagi w różnych dniach, sezonach i latach. Teraz priorytetem jest działanie propalestyńskie, ale rok temu myślałam jeszcze o czymś innym. 

Wg mnie to jest ok. Robić w danej chwili to, co jest dla nas najważniejsze i dostępne. To jest okej, nie robić wszystkiego w stu procentach, kiedy nie jesteśmy w stanie. Początkiem zawsze jest świadomość – wiemy, że mak donald karmi izraelskich żołnierzy za darmo, a oni idą pod palestyński obóz koncentracyjny i zajadają się na oczach ludzi głodzonych tygodniami. Łatwo mi zrezygnować z zakupu w tym barze, gdy to sobie wyobrażę, szczególnie, że potrzeba unikania jedzenia trupów krów jest również bardzo silna. Natomiast zakup używanej marynarki massimo dutti w lumpeksie jest sytuacją mniej złą w moim prywatnym rankingu, choć równie łatwą do uniknięcia. Ale jeśli idę na ślub osoby mi bliskiej, to jakoś przeżywam swoją niezgodę na wspieranie idei zawiązywania małżeństw przy łaskawej zgodzie państwa polskiego, choć nie wyobrażam już sobie w tym momencie uczestniczenia w ślubie, który wymaga łaskawej zgody kościoła katolickiego. mam swoją własną hierarchię zła, jedne rzeczy są bardziej złe, a drugie średnio złe.

I kiedy na tym ślubie są wyłącznie potrawy mięsne, to być może nawet zjem żurek ugotowany na kiełbasie, choć nie samą kiełbasę, kiedy nie mam ochoty na jedzenia samych pyrów z kapustą. 

Po co te opisy mej własnej moralności? Żeby zaprezentować jak daleko jestem od ideału dobroci i jednocześnie zaprezentować dużą tego świadomość. W ten sposób chcę cię zapewnić, że to jest ok, że masz swoją własną hierarchię dobroci i zła i że wciąż poruszasz się na tych drabinach w górę i w dół. Że nie tylko każdy mały krok jest ważny, ale nawet pół kroku.

A także, że kiedy wykonujesz jakiś krok w stronę dobra i prezentujesz to innym, by zachęcić ich do tego samego, lub zwyczajnie informujesz o tym w odpowiedzi na ich dociekliwe pytania, to wykonanie tego jednego kroku nie powinno cię wpędzać w poczucie winy, że nie wykonałeś osiemdziesięciu pięciu innych kroków. I że kiedy zabierasz głos w jednej ważnej dla ciebie sprawie, nie znaczy to, że musisz zabrać głos w każdej sprawie świata. Wystarczy być odrobinę lepszą niż wczoraj i głośniejszą niż tydzień temu. 

Wera

Wera

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *