Pierwszy stycznia w kalendarzu osoby podatnej

Kim jest tytułowa osoba podatna? To osoba podobna do mnie lub nawet taka sama, czyli osoba, która wychowała się na treściach motywacyjnych, dających kopa, układających życie, porządkujących. na listach TODO, które najpierw należało zrobić, później przestrzegać i realizować, a później porzucić z wyrzutem sumienia. 

W życiu takiej osoby było kilka ważnych dat, najważniejsze były oczywiście początki. Pierwszy dzień stycznia, początek roku szkolnego / akademickiego, początek wiosny, początek nowej pracy i związku małżeńskiego. początek nowej dekady życia. Jak widać,część z nich była kolektywna dla całego naszego wycinka cywilizacji, a część była indywidualna. 

Zaraz po początkach, bardzo ważne były odliczania i oczekiwanie na coś. Odliczanie do porodu i wypełnianie w związku z tym tematycznego planera. Odliczanie do 30 urodzin, bo wtedy właśnie zaczniemy swoje prawdziwe życie i zaczniemy podbijać świat. Produktywne oczekiwanie na dwutygodniowy urlop, podczas którego zabłyśniemy opalenizną i wykonamy 18 ujęć prezentujących nasze szczęście w SM. Początek nowej pracy i nasze postanowienia z tym związane – będę punktualna, idealnie zorganizowana, mój makijaż będzie profesjonalny i niekrzykliwy. Piękne wizje nowych wer, ag, kaś i innych konsumentek idei perfekcyjnego zarządzania czasem i zasobami. 

Napisałam powyższy akapit i zaczęłam się sentymentalnie zastanawiać dlaczego ja nie mam nowych początków? Czy one już mi się nie należą? Dlaczego nie mam nowej pięknej pracy, nowej dekady (to akurat jest jasne), nowego mieszkania, którego nie zagracę i nie pobrudzę. Tęsknię za nowymi początkami, dlatego tak trudno mi zrezygnować z celebrowania nowego roku. Najchętniej ekscytowałabym się każdym nowym rokiem świata, każdym miesiącem kalendarzowym, miesiącem lunarnym i sezonem słonecznym, bo początki mają swój przepiękny urok świeżości i nowych możliwości. 

Nowe początki idą w parze z zakupami. Nowe dziecko to nowe wózki, kołyski, ubranka i gadżety. Nowa praca to nowa garderoba adekwatna do stanowiska i nowe długopisy, teczki i segregatory. Nowy rok kalendarzowy to planery, naklejki, karty pracy, zeszyty stu celów na nowy rok. Takie osoby kochają zakupy, bo zakup fizycznych rzeczy oznacza, że coś już zostało zrobione, że machina wykonywania nowych zajęć już ruszyła, ona się toczy i nawet jeśli jeszcze żadna praca nie została wykonana, ale nowy planer już leży, to jest uczucie, że ruszamy do przodu, a nie tkwimy jak życiowe nieogary.

Jest to bardzo zgrabny substytut realizacji prawdziwych ambicji. Jeśli osoba ma ambicję, by rozkręcić najbardziej dochodową firmę sprzątającą w powiecie, to zamiast przejść od razu do zdobywania pierwszego zlecenia, może utknąć w papierniczym świecie lub w nowej pięknej aplikacji na tablecie i notować kolejne zadania, po czym zadowolić się samym wypisaniem ich lub wręcz zmęczyć tą czynnością, odkładając realne czynności na późniejszy termin. Kolorowe planowanie dawało mi idealne alibi, by nie podejmować prawdziwego, ryzykownego działania. 

Teraz już wiem, że tamte “działania” były elementem dmuchania baniek spekulacyjnych. Ten proces zachodzi, kiedy pompujemy wielkie oczekiwania, egzaltujemy się swoimi możliwościami i umiejętnościami, jednak nie wypełniamy tych baniek niczym innym niż powietrze (myśli, wizje, marzenia). Bańki, jako byty bez materialnych struktur, zwyczajnie pękają, pozostawiając nas w niespełnieniu, rozczarowaniu i poczuciu porażki, które najłatwiej zamaskować czym? Nowymi postanowieniami w nowym zeszycie i nowym pomysłem na dochodową firmę.

Nowy rok niesie niebezpieczeństwo maskowania swoich porażek nowymi postanowieniami i wizjami, jak bardzo będziemy idealne / idealni i nawet jeśli cały ostatni tydzień grudnia spędzimy na podsumowaniu poprzedniego roku, nawet jeśli wypiszemy sobie swoje porażki i potknięcia, nawet jeśli zrozumiemy powody tych porażek, to noworoczne postanowienia nadal będą idealnym wytrychem do ich bagatelizowania i być może – zbyt pochopnego zapomnienia, że je w ogóle zaliczyliśmy, ponieważ nie daliśmy sobie odpowiedniej przestrzeni by je przeżyć z należytą uwagą. 

Nowy rok 2026

W moich uczuciach wobec nowego roku panuje dodatkowy zamęt z powodu obchodzenia urodzin w styczniu. Do tej pory za każdym razem czas między 1 stycznia (nowy rok kalendarzowy) a dwudziestym stycznia (nowy rok indywidualny) był wręcz idealny, by sobie wszystko na spokojnie zaplanować. Dwadzieścia kreatywnych dni z listami, karteczkami, mapami marzeń. Niestety tamte komfortowe zwyczaje musiały zostać porzucone, kiedy bliżej zapoznałam się z cyklami energii. Zima nie jest dobrym czasem na nowe działania, jednocześnie rozkręcanie nowych działań w przeddzień urodzin nie klei się z żadnymi zasadami. Kilka lat temu wyeliminowałam postanowienia przedurodzinowe właśnie z powodu tego rażącego naruszenia. Jednocześnie do pourodzinowych list zadań nie ma już tak wielkich przeciwwskazań, lecz ich zimowa realizacja jest bez sensu z powodu niskiego doładowania od wszechświata.

Jeśli też jesteś osobą urodzoną w styczniu, podzielę się z tobą rozwiązaniem, które wymyśliłam. Jest to stworzenie wstępnych planów w pierwszych 4 dniach po urodzinach, ale całkowite odłożenie ich realizacji na końcówkę marca. Przez te tygodnie pomiędzy tymi terminami, możemy zwyczajnie gromadzić energię i zwiększać potencjał. Nie będzie to czas zmarnowany, ponieważ będziemy dbać o swoje zasoby, tylko wykorzystanie tych zasobów będzie odroczone o te kilka tygodni.

Planowanie i postanawianie pierwszego dnia stycznia ma sens tylko wtedy, gdy masz urodziny w ten dzień. W innych przypadkach należy zrozumieć, że zwyczajnie nie jest to optymalny dzień, miesiąc ani nawet pora roku. Zamiast ulegać presji instagramerek, tiktokerek, reklam na fb i koleżanek z pracy, lepiej zaufać rytmowi wszechświata, który każe ci się teraz regenerować i składać do kupy. Nic złego się nie stanie, jeśli z realizacją swojego potencjału i swoich planów poczekasz kilka miesięcy, szczególnie że w tym czasie, robiąc niewiele, możesz zdobyć ogromną siłę, której wcześniej nie znałaś/eś, siłę, która jest naturalna i nawet nie musisz na nią pracować! I to jest właśnie mój plan na styczeń i luty, polecam. 

Wera

Wera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *