Czasami udaje mi się komuś pomóc, a czasami zaliczam kosmiczną wtopę. Tym razem postanowiłam wbrew wszelkim zaleceniom ODDAĆ PRZYSŁUGĘ głodującym osobom, w końcu moje magiczne moce wpływania na rzeczywistość nie są wcale małe! Dlatego wykonałam coś potężnego, choć nie zamierzałam nikomu o tym mówić. Dziś się na to zdecydowałam, żeby powiedzieć wam, że nie był to tak wspaniały pomysł jak myślałam i żebyście nie robili tego samego, powiem nawet więcej – było to żałosne fest!
Akcja zaczęła się parę miesięcy temu. Zapytałam mojego drogiego przyjaciela, dlaczego nie zbuduje ogromnej ochrony dla Palestyńczyków, skoro jego moc jest tak wielka. Powiedział, że mógłby, ale obowiązuje go zasada, by nie wpływać na ludzkie wojny w sposób inny niż powiększanie świadomości i nauka. Pomyślałam – szkoda.
Po południu tego samego dnia zastanowiłam się, czy ja nie byłabym w stanie zrobić czegoś, by poprawić energie w tamtym regionie. pomyślałam, że mam tutaj na podorędziu różne formy energii i że na pewno któraś z nich będzie pasowała do problemu. Przejrzałam zasoby i wybrałam moc 5 dębów rosnących obok mojej wsi. Są ukryte głęboko w lesie, niezwykle wysokie i zazwyczaj chętne do wyświadczania przysług.
Zapytałam ich – drogie dęby, czy nie chciałybyście się udać do Palestyny, by zbudować tam wspierającą energię? Powiedziały – owszem, daj nam tylko chwilę na doładowanie się na maksa. Poczekałam więc, aż wskaźnik ich baterii sięgnie setki i… przestawiłam je do Palestyny. Było to łatwe.
Zajrzałam do nich następnego dnia, były porozstawiane po całym kraju. Pomyślałam – to dobrze, widać że zbudowały w ten sposób energetyczną siatkę. Zdziwiła mnie jednak pewna rzecz. One płonęły.
Zapytałam – dlaczego płoniecie dęby? WTF? Czy wy coś oczyszczacie?? Miałyście budować. A one, że nie ma budowy bez oczyszczenia i żebym nie przeszkadzała. Zostawiłam je na tydzień, aż pewnego dnia cez zdawał mi relację z tego, co tam się dzieje, tzn. była to relacja nieezoteryczna, tylko o tym, jak obywatele izraela pożerają darmowe hamburgery, które rozdaje im makdonald na oczach wygłodniałych Palestyńczyków. Stwierdziłam, że czas wrócić do dębów.
Tymczasem dęby nadal płonęły. No spoko, tylko że chciałam działać szybciej. To nigdy nie jest dobry pomysł xd
Powiedziałam dębom, żeby łaskawie mi powiedziały chociaż co oczyszczają, żebym mogła je dopalić! A one milczą.
Następnego dnia chodzę sobie spokojnie i wykonuję obowiązki, aż tu nagle fatalne jasnowidzenie! Żałosne wręcz. oto zobaczyłam jak dęby ściągają z całej planety energie do oczyszczenia, widziałam te potoki, które płyną do nich wartko, z europy, ameryk, azji, australii, a może nawet od pingwinów z antarktydy. Byłam w szoku, że zasięg jest tak duży i zerknęłam jaki to rodzaj energii, co to właściwie są za potoki?
I tutaj się normalnie załamałam. Piękne dęby z lasu – wiecie co one oczyszczały?? Otóż poczucie winy. Nasze poczucie winy, że nie umiemy pomóc Palestyńczykom. Zamiast pomagać im, to one pomagały nam. A kto tego dokonał? Ja sama, ustawiając je tam, zamiast dodawać sił głodującym i okupowanym i torturowanym, to ja sobie wielce nieświadomie oczyszczałam europejczyków, amerykanów, a może nawet pingwinów. Załamka. Oczyszczałam ludzi ze wstrętu do samych siebie, że nie pomagają i tych, którzy zapychają gęby swoim dzieciom żółtą frytką z pyry, żeby nie sapały, że są mniej wartościowe niż rówieśnicy z osiedla. Co za patologia. Pomagałam oprawcom.
Nie wiem co teraz zrobić, bo one wciąż płoną, a ja nie mogę ich dotknąć. Raz tylko na chwilę przestały się palić i mówiłam im, żeby wracały i udały że wracają, ale teraz znowu tam stoją. Aktualizacja historii wkrótce, tzn. wtedy kiedy coś się zmieni lub wtedy, gdy odkryję dlaczego one są takie uparte.





I cyk! Już wiem co dziś muszę zrobić. Dobrze że mamy akademię i że mogę przeczytać, że moja przyjaciółka postanowiła pięknie wtopić!
I dobrze że widzę te dęby, w ogniu oczyszczania. Teraz tylko mądrze je wyłączyć z tego “super planu” i przywrócić miejscu z którego wyszły.
Brawo Weruniu! 😒😏
Dziękuję pięknie za oklaski 🥰🥰
Dzięki że się dzielisz, bo ja wpadłam na pomysł właśnie – wpadnięcia na pomysł co można zrobić (Ja myślałam o rzekach pełnych ryb akurat…). I pewnie zrobiłabym coś niemądrego do końca. I niby twierdzę, że każde doświadczenie jest bezcenne, ale no jednak nie takie. Ale rzeczywiście ulżyło mi ostatnim czasie trochę na sercu w temacie Gazy i zastanawiałam się skąd taka zmiana. To już wiem.
Lepiej zawsze skonsultować takie pomysły 😉
Pytanie mam – jesteśmy tutaj w Akademii, rozwijamy się i uczymy – a może pod okiem Ceza moglibyśmy stworzyć Gwardię (jak Dumbledora) i np. Uczyć się działać w przestrzeni żeby robić jakieś dobre rzeczy które będą ją wspierać. Cez – może nas nauczysz? Tak żebyśmy np. Takie dęby mogli sprowadzać bez takich konsekwencji nieprzewidzianych…
..może za dużo książek ostatnio – ale tak sobie pomyślałam.
Nauczę was co tylko potrzebujecie. Nie widzę problemu. Dlatego też powstała Akademia… ale „gwardii” z tego nie zrobimy 😉