Zacznę od konkretów. Rozpoczynam wyzwanie, które ma mi pomóc zbudować przyczepny kręgosłup, o którym pisałam TUTAJ. Kręgosłup będzie miał swoją oś (jak to kręgosłupy miewają!), a osią tą będzie czas. W wyzwaniu skorzystam z energii saturna, który będzie prowadził cały proces. Specjalność tej planety to właśnie czas, ale też konsekwencja, wytrwałość i niepoddawanie się przeciwnościom codzienności. Myślicie – wero, po co się skazywać na takie coś? Otóż robię to dla nagród.
Saturn jest dobry w rozliczaniu naszych wysiłków i nie omieszka nas nagrodzić, kiedy widzi, że postępujemy zgodnie z jego prawami. Tutaj wykorzystam prawo
postanowienie – zaplanowanie – wykonanie – zakończenie – nagroda.
Postanowienie już jest, a plan, z którego też możesz skorzystać, teraz przedstawię.
1. Określ co jest dla ciebie ważne. Wybierz coś, co ci ewidentnie nie wychodzi przez brak konsekwencji w działaniu. Może to być dbanie o czystość domu, pielęgnacja ogrodu, animowanie dzieci, praca nad firmą, pielęgnowanie hobby, droga do tego, by hobby stało się źródłem utrzymania.
2. Uświadom sobie, że musisz przeznaczyć pewną porcję pracy na to, by zadbać o to, co dla ciebie ważne. Praca niekoniecznie musi być fizyczna, ale na pewno musi być organizacyjna.
3. Zastanów się, na jaką część etatu chcesz się zatrudnić u samej / samego siebie. Cały etat to ogromne wyzwanie, ale 1/4 etatu wydaje się całkiem realna. To 10 godzin w tygodniu, czy jesteś w stanie tyle przeznaczyć, by spełnić swoje odwieczne marzenie lub bardziej przyziemny cel? Czy jesteś w stanie tyle poświęcić, by popisać się przed saturnem i zapewnić go, że jesteś już godny/a posiadania kręgosłupa i przyczepiania do niego nagród? Pamiętaj, że 1/8, a nawet 1/16 to też jest opcja.
4. Ustal swoją pensję, taką prawdziwą, choć jej wysokość może być symboliczna. Ja zdecydowałam się na 89 zł., bo podoba mi się zlepek energii tych liczb. osiem jak sukces i dobrobyt i 9 jak szczęśliwe zakończenie. W innych wypadkach może wybrałabym 88, ale tutaj chodzi o szczęśliwe doprowadzenie wyzwania do końca, stąd ta dziewiątka.
5. Załóż sobie podkonto, na które będziesz przelewać pensję lub przeznacz skarbonkę / słoik na wypłatę w gotówce. odpowiednio nazwij ten obiekt, na przykład PENSJA. Ustal dzień wypłaty – u mnie ostatni dzień przepracowanego miesiąca.
6. Planując tydzień, od razu zastanów się jak rozplanować swoje etatowe godziny. U mnie to będzie 10 h, więc wstępnie ustaliłam pon2, wt,śr,czw,pt po pół h, sob3, nie3, razem sumują się do 10. Jednak daję sobie w tym swobodę, to znaczy mogę przestawiać porcje czasu w dowolny sposób w zakresie tygodnia.
7. Odbijaj się na zegarze. Jeśli pracujesz w korpo lub urzędzie, to znasz ten system. Zaczynasz pracę – odbijasz swój kod lub numer identyfikacyjny. Ponieważ nie mam tak profesjonalnej infrastruktury w mieszkaniu (szok!), uznałam, że moim odbiciem będzie włączenie stopera przed pracą i wyłączenie go po pracy. Po każdym wyłączeniu go, będę zapisywała przepracowany czas do tabeli, która będzie go sumowała do 10 h. Porcje czasu mogą być dowolne, może to być 16 minut, mogą być dwie h albo dwie minuty. Każda minuta, a co za tym idzie, poświęcona energia, jest ważna. Bądźmy świadomi ich, to nam pomoże nadać formę projektowi.
8. W niedzielę upewnij się, że masz zaliczoną odpowiednią liczbę godzin etatowych. Jeśli nie, zastanów się, co jeszcze zdążysz zrobić do końca dnia, by nie zaliczyć wtopy. Jeśli nic nie jesteś w stanie zrobić, ostatecznie możesz je przepisać na kolejny tydzień (firmy też tak robią), ale ja się będę tego wystrzegać.
Całość ma nam pokazać, że ważne dla nas sprawy potrzebują osadzenia w naszej codzienności i przeznaczenia na nie czasu. Że spraw nie należy odkładać latami, ponieważ one wszystkie są dostępne już teraz. Poprzez nadanie im bardzo konkretnej formy (& struktury), przyzwyczaimy się do myśli, że są one obecne w naszym życiu na stałe. Obojętnie, czy będzie to haftowanie, gotowanie, czy układanie puzzli (to tylko dla najambitniejszych), w sposób uporządkowany i czysty wprowadzimy realne dążenie do celu do naszej codzienności i to jest właśnie w tym wszystkim najlepsze i najważniejsze. Do widzenia miękkie buły, witamy osoby sprawcze, konsekwentne i wynagradzane.
PS. Moje wyzwanie potrwa trzy miesiące, ale oczywiście liczba miesięcy jest dowolna i zależy od waszego uznania. Jednak do przesilenia letniego energie są rosnące i żywe, stąd moje naturalne wpasowanie w sezon wiosny.





Wooow zajebiste wyzwanie!!!
Dawaj znać po drodze lub na końcu bo jestem mega ciekawa Twojego procesu i wniosków.
Pierwsze podsumowanie wrzuciłam już na instastory, ale później napiszę tęż dłuższy tekst 🙂
Dobra, przekonałaś mnie! Koniec z odkładaniem na wieczne 'potem’. Wybieram sprawczość i zatrudniam siebie do zarządzania tym, co naprawdę dla mnie ważne 😁 A puzzle to żadne wyzwanie ❤️ 😉
Brawo Mario, będziesz wspaniałą robotnicą!