Nie jest łatwo pojąć ogrom możliwości wszechświata! Wiem o tym, ponieważ próbuję od lat, pewne sprawy są wciąż zagmatwane, a niektóre z nich to właśnie ja zagmatwałam! Człowiek sobie żyje, gmatwa, kombinuje, dziwi się, myśli jak to zorganizować, żeby było lepiej, a później, pewnego wiosennego dnia idzie posiedzieć nad bajorkiem i nagle uświadamia sobie, że jednak to jest proste, a całe to kombinowanie było zbędne.
Bajorko jest naprawdę niewielkie, pokryte rzęsą oraz pojedynczą kaczką. Nie wiem czy są w środku ryby, bo nie można podejść do brzegu, chyba że jest się osobą wygimnastykowną. Co prawda miałam na sobie legginsy, ale to jeszcze nie świadczy o jakimkolwiek usportowieniu! Nie podeszłam i nie sprawdziłam, czy coś pływa pod powierzchnią – groziłoby to niespodziewaną kąpielą,
Kaczka, nie zdając sobie sprawy z moich rozterek pływała leniwie wśród rzęsy, nie płynęły za nią żadne dzieciątka. Usiadłam cicho i skromnie na torbie w panterkę i zaczęłam oddawać energię. Moją głowę pochłonęły myśli. Byłam w cudownej świątyni matki ziemi, musiałam wykorzystać ten moment na maksa.
A cóż to były za pochłaniające myśli? Miałam takie wątpliwości: jeśli dziś w nocy była pełnia księżyca, to czy należy pozbywać się brudów z siebie na maksa, czy raczej poświęcić chwilę na ich obejrzenie? A może dotrzeć jeszcze głębiej i stworzyć kolejną paczkę do oczyszczenia? Taka pełnia zdarza się raz na rok, tzn. raz w roku księżyc w pełni jest w wadze, dlatego trzeba się skupić. Presja była ogromna, bo czułam, że to właśnie ten moment, kiedy mogę obejrzeć sama siebie na wskroś. Miałam tylko kilka niepowtarzalnych minut, co więc miałam robić? I wtem mnie olśniło.

Moja nowa teoria
Teoria brzmi tak: grzebiemy, oglądamy, uświadamiamy sobie rzeczy tylko do momentu kulminacji i ani chwili dłużej. Po kulminacji zajmujemy się wydalaniem / oczyszczaniem wszystkich swoich odkrytych energii. Tydzień przed pełnią szukamy problemów i spraw do oczyszczenia, a przez tydzień po pełni tylko się ich pozbywamy, może to być nawet pozbywanie się całkiem bezrefleksyjne!
Siedzimy w wodzie (basen jest ok, wanna też), siedzimy na mokrej trawie i wizualizujemy, że te kumulowane przez cały tydzień przed pełnią energie, teraz oto wypływają z nas i żegnamy się z nimi na zawsze. Są to blokady, lęki, niesłużące nam programy, resztki spraw już załatwionych i przerobionych, przepracowane emocje itd. itp.. Bez myślenia i wielkich analiz, bo wielkie analizy mogą tę odpływającą energie zatrzymać! Na budowanie tych energii i rozbieranie ich na części pierwsze był czas w poprzednim tygodniu, a nie teraz po kulminacji.
Nagle wszystko stało się jasne, wyłączyłam mózg na tej miniplażyczce i zaczęłam oddawać. Oddawać bez żadnego zatrzymywania, powstrzymywania, oglądania. Dokładnie wiedziałam co mam robić – oddawać ziemi zgromadzoną przez pełnię księżyca energię.
Dlatego w najbliższych dniach skupię się na tym, by to wszystko, co zbudował rosnący księżyc, teraz pięknie odpływało. będę się oczyszczać i uwalniać bez rozpamiętywania i analizy, po prostu – do widzenia problemy!




