Chyba za bardzo spodziewałam się wodotrysków, zbyt duże spodziewanie. Myślałam, że skoro 7 planet w baranie, skoro oficjalny początek roku merkurego, to wtrysk energii będzie wstrząsający i dzięki temu zauważalny. Ale po drodze znów ją gdzieś zgubiłam, a może nawet nie wpuściłam.
Wielkie okno planet pędzących do przodu, mogę używać nieprecyzyjnych zwrotów, bo cez już wyłożył wszystko jasno i przejrzyście, ja mogę zająć się gmatwaniem i ślizganiem po tematach – brak dyscypliny ułatwia twórczość, choć utrudnia przypodobanie się saturnowi, królowi mojego życia.
Wielkie okno planet pędzących do przodu i zastanawianie się jak z tego skorzystać. Czekanie na nów, bo kiedy baran w końcu wystartuje z punktu zero, coś musi się rozjaśnić, a energie już będą wiedziały dokąd podążać. Osoby nie będą już zagubione i ich życie nie będzie bezcelowe.
A teraz się okazuje, że siedem planet to nadal za mało, że musi ich być chyba 17 albo siedemdziesiąt, żeby ruszyć niemrawą osobę ku ognistemu życiu. Czy 70 planet zmieści się w jednym zodiaku, w 30 stopniach naszego kosmosu?
Tak było
Kiedy wybijała godzina nowiu kręciłam się w pracy i czekałam. Kiedy godzina minęła zastanawiałam się czy to już. Wróciłam do domu niezbyt energiczna i zastanawiałam się, czy już mam nowe życie, czy jeszcze muszę coś zrobić w tej sprawie.
Następnego dnia (sobota) obudziłam się nagle i szybko i od razu pobiegłam realizować poranne prace higieniczne i rytualne. Później zajęłam się organizacją rozrywek sportowo – towarzyskich i nie miałam czasu na magię. Po rozrywkach była już osiemnasta i uznałam, że to już nie jest dobry czas na mapę marzeń itp., mapę marzeń należy wykonywać przed osiemnastą, tak sobie tłumaczyłam. cez zakazał pośpiechu, nakazał rozwagę.
Niedziela
I dziś, w niedzielę, łaskawie zabrałam się do pracy nowiowej, baranowej, magicznej, bo w końcu miałam spokojny czas i w miarę przytomną głowę. Przeczytałam kilka razy wpis o tworzeniu mapy marzeń. Bardzo spodobała mi się porada, by w tym roku (merkurego) wyjątkowo dużo pisać i stosować mniej symboli graficznych. W fioletowym pudle wciśniętym za kanapę znalazłam pusty zeszyt i zajęłam się twórczością i manifestacją.
Najpierw napisałam co chcę uwolnić. Napisałam tam kilka haseł, najważniejsze wydają mi się sztywność, skrępowanie, nieswobodność. W nowym roku żądam swobody! Daj mi ją baranie, daj merkury, daj saturnie. Chcę zawsze wiedzieć co robić, jak się zachować, jak godzić autentyczność z konwenansami (możliwe?). Chcę postanowić w końcu, czy mogę być rażąca w swoich zachowaniach, czy się trochę wygładzić? A może nigdy nie będę rażąca, ponieważ mój trzon charakteryzuje się nudnością i banałem? Trudno orzec.
Opisałam już czego nie chcę w nowym roku, a następnie zrobiłam okładkę mapy. ozdobiłam ją grafiką zebry i napisałam motto na nowy rok. Starałam się zrobić to estetycznie, czytelnie i celnie. Zero farmazona.
Na kolejnej stronie napisałam ogromne słowo PRZYCIĄGAM i tam wpisałam wiele różnych haseł, tzn. rzeczy, które chcę przyciągnąć. Ozdobiłam to wszystko markerami i naklejkami i uznałam, że wystarczy artystyczności na dziś.
Kryształy
W międzyczasie patrzyłam na post ceza o kryształach i na wasze zamówienia. Pomyślałam – fajnie macie, że możecie u takiej wery i ceza zamówić sobie prześliczne kamlotki naładowane energią idealnie dopasowaną do waszych celów. Pomyślałam – szkoda, że ja nie mam takiej wery i ceza i że nie mogę zamówić w swoim sklepie, bo to ja jestem tą werą i tym sklepem. A na dodatek mam kilkaset kryształów w swojej kolekcji, jest więc pewność, że nie potrzebuję kolejnych.
I tu nastąpił przebłysk mądrości
Zrobię sobie intuicyjny dobór kryształów na nowy rok z tych kryształów, które już mam. Zatelefonuję do ceza z kamerką, pokażę swoje zbiory powiem – wybierz mi coś. I od razu jak to wypowiem, sama będę wiedziała, które kryształy są tymi, które chcą być wybrane. Nie muszę do niego dzwonić, sama mogę wybrać. Ale jeśli zrobi to cez – od razu wyjaśni mi pięknie, które dokładnie energie kryształu będą dla mnie przydatne, wy też wiecie jak on umie pięknie wyjaśniać. Sama sobie tak nie wyjaśnię, dlatego potrzebuję mojego przyjaciela.
Pragnę doboru kryształów, ale pragnę też analizy duszy. To kolejny idealny produkt w naszym sklepie. Ustala fakty, mówi na czym stoisz. To podsumowanie całej twojej działalności od wybuchu energii do teraz, a nawet do kolapsu powrotnego (o ile taki będzie). W tej analizie cez pisze wspaniałe ciekawostki, na przykład ile do tej pory miało się wcieleń ziemskich, ile mamy klątw, ile programów, co jest najważniejsze. Dostałam już kiedyś taką analizę i mam nadzieję, że jej nie zgubiłam. Chciałabym nową – ale znów – po co mam zamawiać, skoro już mam wszystko. Bezsensowne pożądanie i tworzenie chaosu. Mam już wszystko.
Może dlatego baran nie wjechał do mnie na białym koniu (baran na koniu?). Może on już nie ma co we mnie robić, bo rzeczy są już zrobione. Moja dusza, kiedy pozwolę jej się przebić przez moje iluzje i do mnie odezwać, mówi to samo. Że mam już wszystko i że właściwie nie mam już czego pragnąć i czego zdobywać. Wygląda na to, że moja aura jest świetlista, moje czakry piękne, intuicja prima sort. Nawet moje anioły już nie mają co robić, nie pamiętam, czy wam wspominałam, ale one siedzą na krawężniku bezczynnie, nie mają już nawet koloru ani kształtu, już nawet nie mają swojej liczby, bo zbiły się w jedną masę i nie wiadomo ile ich jest. Zrobiły się takie dziwne bo nie mają co robić, jestem niewymagająca, może nawet skończona, info z pierwszej ręki!!
Po co mi więc baran – zdobywca, kiedy wszystko jest już zdobyte? Może już nie potrzebuję tego roku. Wystarczą mi poprzednie. Może poprzednie barany mi wystarczą, wystarczy mi już aniołów, kryształów, wróżb i analiz. Może bardziej potrzebuję ulepienia kształtu z tego, co już jest, a nie zdobywania kolejnych zasobów.
Ulepienie byka
I w ten dziwny sposób przechodzę do byka. Piszę ten tekst w ostatnim dniu barana, próbując jeszcze złapać jego płomień, ale już teraz widzę, że niepotrzebnie. Mogę spokojnie przejść do rekonstrukcji tego, co zostało już nałapane. Za moment przeczytam artykuł ceza o byku i na pewno będę wiedziała co robić.





No i cyk! Jak zwykle przeczytałem uważnie i mam dla Ciebie oficjalną diagnozę ezoteryczną: masz syndrom skończonej duszy.
Objawy: anioły na krawężniku, czakry bez zadań, baran który nie ma gdzie wjechać (na białym koniu xddd) bo wszystkie drzwi już otwarte.
Gratuluję. Osiągnęłaś oświecenie. Możesz zamknąć ten biznes samorozwwojowy…
…albo możesz przeczytać co napisałem o Byku i zacząć lepić coś z tych zasobów, które masz — bo gleba która myśli że jest skończona, właśnie przegapia najlepszy sezon na plony.
PS. Twoje anioły wołały o pomoc. Mówią że się nudzą i że mają już dość tego krawężnika. 😄
Cezku, właśnie wywracasz moją piękną teorię, czy barany takie jak ty nie powinny już odejść w cień?? I dać nam spokój na 11 miesięcy??
Teraz znowu muszę się głowić jak żyć, a już myślałam, że życie skończone.
Weruniu… czy Ty mnie w ogóle znasz? czy ja wiem, co to znaczy „cień” na 11 miesięcy?
Na malcie nie ma cienia :/
Jak przeczytałam o wjeździe barana na białym koniu – parsknęłam śmiechem na głos 😂🩷
Bardzo ciekawie czyta się Twoje rozkminy, ja też nie czułam fali zewsząd obiecanej energii. Ale u mnie myślę, że to bardziej mocny 8 dom w Baranie i dużo przemeblowań wewnętrznych. Przynajmniej taką mam teorię 😄
Cieszę się, że cię zaciekawiłam i wspaniale, że jesteś świadoma atrakcji w swoim horoskopie. Na głównej stronie kroniki naszej akademii możesz już zobaczyć wizualizację jak baran wjeżdża xd
Baran na białym koniu – wyobraziłam to sobie 😀
Czasem miewam podobne odczucia a ostatnio zapragnęłam również Skanu Duszy nowego – jednocześnie wjechał mi już trochę ten Byk i właśnie o dziwo ten Byk wjechał z Energią..a nie Baran…a może to coś w tym jest? Może to jakiś dłuższy rozbieg?