Energia lwa w pisarkach i realizatorkach

Uwaga, alert! Za moment powiemy energii słońca w znaku lwa: żegnaj! Do końca realizacji lwich zadań zostały nam tylko: pół niedzieli, poniedziałek, wtorek, środa i czwartek. Zestresowałam się, że nie zdążę, a to dlatego, że nie jestem w stanie już o tym myśleć, to znaczy o lwich obowiązkach, ponieważ nie mogę doczekać się panny.

Kiedy myślę o tym, co zdążyłam osiągnąć w tym sezonie, pierwsze co przychodzi mi na myśl, to brama lwa i zrzucenie masek w trakcie medytacji z naszego YT. Poczułam odrzucenie ogromnej części balastu (wiem, że wy też), pełnia w znaku wodnika również pomogła mi odrzucić kolejny worek iluzji, ale teraz zadaję sobie pytanie – co właściwie udało mi się zbudować? Czyżby nic?

Cały sezon upłynął nam pod hasłem okrywania swojej duchowej autentyczności i znalezienia dla siebie miejsca na scenie. Tylko że tym razem sceną nie miał być ranking forbsa, ani listy bestsellerów, lecz odpowiedź na pytanie – kiedy właściwie sama dla siebie jestem gwiazdą? Kiedy jestem twórczynią, kiedy pisarką, a kiedy fitnesiarą? Odpowiedź okazała się niewygodna.

Pisarką jestem wtedy, kiedy piszę, a gotowaczką wtedy, kiedy gotuję.

Dla was może jest to oczywiste, ale ja musiałam pracować nad prawdziwością tego stwierdzenia i nad tym, by móc powiedzieć je z przekonaniem jakieś 28 lat. Powód? Czuję się pisarką odkąd nauczyłam się pisać pełne zdania. Od momentu kiedy namówiłam matkę, żeby kupiłam mi pierwszy zeszyt nie „do szkoły”, a po to, bym mogła napisać tam swoją pierwszą powieść. Był to zeszyt typowy dla uczennicy podstawówki, taki z trzema liniami. Gdy nakreśliłam w nim pierwszą historyjkę, prosto z mojej wyobraźni, zaprogramowałam się na bycie pisarką i dopiero w tym miesiącu złamałam tę etykietkę. Zajęło mi to kupę czasu, niemal 30 lat nieustannego życia w oczekiwaniu na życie w pełni swojego bycia pisarką.

Pełnia życia pisarskiego polega na regularnym wydawaniu powieści, które ludzie chcą czytać. Do tego otoczka – dyskusje z redaktorami/ redaktorkami, promocje kolejnych wydań i takie tam. Czy bycie pisarką to zajęcie na 24/7?

Lew uważa, że nie.

Człowiek jest pisarką wtedy, kiedy pisze. Nie 24 h na dobę, a tyle minut, ile siedzi przy klawiaturze. To jest prawda, którą w końcu musiałam odkryć. Teraz jestem pisarką, mimo że nie wydałam żadnej powieści, ale za to właśnie w tym momencie piszę. Za godzinę, kiedy z potem na czole będę tworzyć grafikę do tego tekstu (która i tak nawet nie będzie estetyczna), będę chyba graficzką, ale graficzka powoduje pot, a pisarka swobodne płynięcie. Za dwie h będę kanapowczynią i nie będę wtedy już się posługiwać ani etykietą pisarki, ani graficzki.

Na czym polega ten sukces? Na przebiciu uciążliwych baniek oczekiwań. trudno być pisarką niemal 30 lat, nie publikując żadnej książki. Jeszcze trudniej jest przez tyle lat utrzymywać inne iluzje – jestem dobrą osobą, jestem najlepszą matką jaką mogę być, jestem rozsądna, jestem gwiazdą w każdym towarzystwie, w jakim się znajdę, itp., chociaż mnie dotyczy akurat ta etykieta pisarkowa, wy możecie mieć którąś z pozostałych czterech, żadną z nich, lub swoją własną, dopasowaną do własnych fantazji.

Więc na ten moment przyjmuje prawdę: jestem tym co robię, czuję itp., a nie wyobrażeniem o tym co powinnam robić i co planuję czuć. To największy dar od lwa, cieszę się, że go odkryłam. Zostało nam 4 i pół dnia lwa, jakby ten czas wykorzystać? Może należałoby wykonać rytuał, który sama przecież zaprojektowałam? Gdy to robiłam, byłam projektantką rytuałów! A w tej sekundzie jestem promotorką wykonywania rytuałów, takie są fakty. Za moment prawdopodobnie będę REALIZATORKĄ. Pędzę być realizatorką, ale najpierw muszę być graficzką.

A oto link do rytuału, który można pięknie wykonać w ostatnich dniach lwa.

LINK

Wera

Wera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *