Pomyliły mi się dni, okazało się, że nie umiem ich liczyć. Liczenie do piętnastu nie jest łatwe.
Ołtarzyk zbudowałam w niedzielę, choć cez zalecał prace budowlane wykonać we wtorek, ponieważ wtorek to dzień marsa, a mars to planeta działania, a ołtarzyk jest właśnie o działaniu. Ale postąpiłam inaczej – włożyłam kask i kamizelkę odblaskową w niedzielę, choć to dzień boży i należy go święcić, a nie mieszać beton w betoniarce.
Oto link do przepisu na ten rytuał: LINK
Prace budowlane wykonałam w ten dzień nie tylko dlatego, by nie święcić dnia, ale też dlatego, że niedziela to dzień słońca. Uważałam, że praca z energią słońca (samoświadomość, ego, pewność siebie) bardziej mi się przyda niż energia polecanego i zalecanego marsa.
A później mi się wszystko pomyliło i zaczęłam twierdzić, że zbudowałam ten ołtarzyk w poniedziałek, co byłoby bardzo żenujące, bo pon to dzień księżyca (emocje), a niewiele osób miałoby chęć taplać się w emocjach zamiast działać, na pewno nie ja.
Sprostowanie dokonane
W efekcie rytuał trwał 16 dni (przekroczony termin), bo myślałam, że zaczęłam go w pon i w pon chciałam go skończyć.
Jak mi szła praca?
Otóż wspaniale. Każdego dnia zapalałam świecę – wciąż tę samą – na co najmniej 9 minut – i w czasie gdy się paliła, notowałam notatki w notatniku. Każdego dnia były inne, dotyczyły różnych spraw i przynosiły czasami wstrząsające odkrycia, a czasami tylko luźne uwalnianie.
Przez większość dni nosiłam przy sobie kamień krzyżowy,a przez mniejszość dni – czerwony jaspis. Ostatniego dnia zgubiłam noszony w kieszeni kryształ i nie znalazłam go do tej pory (to już 40 h).
Efekty
W czasie tych 16 dni niespodziewanie zaczęłam dbać o porządek w mieszkaniu. Ścierałam kurze i plamy na bieżąco, umyłam wszystkie kafelki na ścianach i podłogach, odkamieniłam elementy, ale najdziwniejsze było to, jak krótki był odcinek czasu między zabrudzeniem a posprzątaniem. czasami nawet sekunda. Zaczęłam także przygotowywać posiłki, które wymagały więcej zachodu niż normalnie im poświęcam. W niektóre dni wychodziłam z domu więcej niż raz, co było wstrząsem dla mojego organizmu 2k26, ponieważ od początku stycznia ANI RAZU nie wyszłam przez drzwi wyjściowe dwa razy tego samego dnia. Po prostu jak już wychodziłam, to starałam się załatwić wszystkie sprawy za jednym zamachem, żeby nie kręcić się w kółko.
A podczas pracy z ołtarzykiem jednego dnia wyszłam nawet trzy razy. Drzwi były w szoku, osiedlowy monitoring także.
Ogólnie byłam bardzo aktywna (włącznie z przysiadami i martwymi ciągami) i co najważniejsze – nie szukałam wymówek, kiedy coś było do zrobienia, a moja umiejętność kreowania wymówek nie zna granic! Udawało mi się jednak poskramiać ten niesamowity talent do kreacji nie tego, czego potrzebuję.
Niestety nie udało mi się zadziałać w jednym zakresie, na którym mi bardzo zależało, ale w podsumowaniu zanotuję za chwile pocieszające info.
Wiadomości
Ołtarzyk wysyłał także różnego rodzaju wiadomości. Najczęściej podczas zapisywania notatek przy zapalonej świeczce. Zapisałam 26 stron notatnika o wymiarze b6. Same mądrości. Zastanawiałam się, czy przepisać tutaj te najmądrzejsze z nich, ale to chyba nie ma sensu, bo liczę, że samodzielnie przejdziecie tę drogę i odnajdziecie swoją własną mądrość. Poza tym wyrwane z kontekstu moich codziennych trudów brzmią jak banały xd
Pocieszające info
Jak już wspomniałam wyżej, nie w każdej dziedzinie udało się wykazać działaniem bez przeszkód. Płakałam na ten temat w słuchawkę, rozmawiając z przyjacielem, a on powiedział, że przecież dopiero skończyłam rytuał, a rytuał zaczyna działać, kiedy się go kończy! Im dalej od zakończenia pracy, tym blokady będą odleglejsze i mniejsze. Cała sprawa nie kończy się wraz ze zgaszeniem świeczki. Teraz dopiero się zaczyna!
I cyk – piękna nagroda
Dziś miałam piękne jasnowidzenie, że odrywam się od rzeczy trzymających mnie w niskich energiach. Że moje ciało jest gotowe wejść wyżej i otworzyć się na pewną oczywistość i normalność energii wysokich, pięknych, szałowych wręcz. W moim ciele od wielu dni budowałam przezroczyste kanały, które teraz będą przepuszczać energię kosmiczną o wysokim pięknie oraz wysokim stopniu szałowości. Chyba już nie muszę topić się w żałosnych dramach i tłumach durniów. Nie muszę już dotykać rzeczy stworzonych bez wizji, mądrości i intuicji. Nie muszę jeść sztucznych ulepków i odpadów. Mogę odrzucić pospolitość i paskudność.
Prośba
Proszę wykonać rytuał, bo cała ta praca z blokadami sprawi, że będziecie osobami piękniejszymi i bardziej otwartymi na potencjał wszechświata. Warto dać sobie ten czas, warto go zainwestować, warto zapalać tę świeczkę i pisać notatki, po prostu warto się pozbyć blokad, by móc działać w zgodzie ze swoją duszą.




