W jednym z moich ostatnich tekstów wspomniałam o usianej trudami i kłodami drodze do śmierdzącej prawdy i o tym jak w odkryciu jej prawdopodobnie pomogło mi zjedzenie parówki. Cały artykuł był poświęcony etyce jedzenia ciał zwierząt, a o mojej prawdzie wspomniałam tylko mimochodem. Mimo to część z was chciała ją poznać, dlatego ją przedstawiam.
zaczęło się od
Dlaczego w ogóle zaczęłam szukać tej prawdy? Zaczęło się od refleksji, że zazwyczaj dostaję od ludzi negatywny feedback. Zastanawiałam się, czy jestem godna pochwał lub nawet nie pochwał, ale delikatnej, życzliwej akceptacji. Miałam wrażenie, że ogromna większość ludzi już na dzień dobry odrzuca moje idee, działania, pomysły itd.
Wieczorem rozmawiałam o tym z cezem i powiedział mi, że powodem mojego wrażenia jest ukrywanie przeze mnie śmierdzącej prawdy o sobie. Dosłownie tak nie wyraził. A ja zapytałam podstępnie co to jest za prawda, choć przecież wiedziałam, że mi nie powie. Zaczęłam błagać, ale mój przyjaciel powiedział, że jak mi powie, to za pół godziny o niej zapomnę, więc muszę ja odkryć sama, że móc z nią szczerze i produktywnie popracować. Zaczęłam więc moje odkrywanie.
Dygresja:
W moim kilkutygodniowym wyobrażeniu prawda ta była powodem braku akceptacji mnie przez ludzi. Teraz, gdy to piszę, myślę, że cezowi chodziło chyba raczej o to, że ta prawda jest powodem mojego stękania o zbyt mało akceptacji i potwierdzeń słuszności? Więc chyba nawet istotę problemu źle określiłam – nie chodziło o niechęć ludzi do mnie, tylko o moją niechęć do niechęci ludzi wobec mnie, zapewne jedno rodzi drugie.
Żmudna droga
Zaczęłam nosić na szyi fluoryt szafirowy, kryształ, który łączy z nadświadomością, dodaje kosmicznej mądrości, bo łączy z mistrzami jowiszowymi. To takie dusze wyspecjalizowane w tym, czego potrzebowałam, by odkryć prawdę. Jest to trudny kryształ, bo uderza prawdą prosto w oczy, rzuca nam ją w twarz i bywa przy tym bezwzględny. Byłam gotowa na wszelkie ciosy i kosmiczne tortury, spisałam ten okres na straty, stwierdziłam, że mogę być niewyspana, smutna, żałosna, byle tylko dotrzeć do celu, obojętnie jakimi środkami. Odkrycie prawdy było priorytetem, dlatego nie martwiłam się ewentualnymi ciosami fluorytu, mojej świadomości i jowiszowego mistrza.
Trwało to długo, lecz nie przynosiło rezultatu. Cez obstawił mnie aniołami, które miały poprawiać moje zdolności odczytywania znaków i energii, chciał mi pomóc w ten sposób, ale nadal byłam zbyt tępa. Później, nie wiedziałam z jakiego powodu, uznałam, że muszę zjeść parówkę, taką prawdziwą, nie wege. Zjadłam więc w jeden dzień, później drugi, a następnego dnia poszłam do lasu na spacer, bo moje energie były już w wielkiej nierównowadze, schodziły coraz niżej.
Jaskrawe światło
I właśnie w tym lesie, gdzie spotykały się energie ziemskie (las i rośliny), energie smrodu (parówka i zwłoki), energie wysokie (fluoryt i anioły) i ja, wszystko nagle zagrało i otrzymałam dosłownie podyktowana prawdę, w takich momentach od razu się wie, że to ona. Przepisałam ją do telefonu, a teraz przepisuję ją tutaj:
Złe wybory i wynikające z nich złe działania maskuję nonszalancją oraz fałszywą akceptacją nijakości i bylejakości. Zamiast przyznać uczciwie, że mi na czymś zależy i w wyniku tego jakościowo wydawać czas i zasoby.
Rzeczywiście jest to bardzo trafna prawda o mnie – i bardzo śmierdząca. Kojarzę taką historię, gdy od szafki odpadły drzwi i zamiast zrobić z tym cokolwiek konstruktywnego, zawiesiłam zasłonkę na jakimś prowizorycznym podparciu typu krzywy gwóźdź. To typowa wera. Zamiast zamówić nowe drzwi, załatwić fachowca, zrobić to porządnie, zrobiłam to na łapu capu i udawałam, że przecież jest ok. Było to całe wieki temu, ale później odtwarzałam tę historię w milionach wariantów.
Bardzo trudno mi się przyznać, że zależy mi na tym, żeby coś zostało zrobione porządnie, bo wolę z wygody udawać, że półśrodki są tak samo dobre, a nawet lepsze, bo przecież zajmują mniej czasu i ogólnie zjadają mniej zasobów. Stosuję tę taktykę praktycznie w każdej dziedzinie życia. Ludzie to przeczuwają, dlatego nie mogą odpowiadać prawdziwą akceptacją mojej osoby i moich działań na moją własną fałszywą, kłamliwą akceptację. To przecież logiczne, że nikt nie odpowie mi prawdą na kłamstwo.
Nonszalancja
Nonszalancja wygląda teraz jak moje przekleństwo. Teraz widać, że nigdy nie była prawdziwa, chyba nie mogła być, skoro jestem dzieckiem saturna. Sprawy muszą być robione porządnie, włosy niesianowate, a praca wykonana na czas. Nie jest mi to obojętne – to było kłamstwo. Prawdą jest natomiast, że mi zależy na tej porządności, co oczywiście nie oznacza, że umiem ją uzyskać. Ale chociaż mogę przestać udawać przesadnie ułomną i dopilnować tych spraw, których na pewno umiem dopilnować, być może na początku nie wszystkich, może tylko trzech.
Prawdą jest, że chcę być porządna, punktualna itd., tylko długo udawałam, że nie chcę, a teraz okazuje się, że nie umiem tego robić tak dobrze jak inni, bo po prostu nie czułam potrzeby, by to ćwiczyć i się tego uczyć. Teraz już czuję taką potrzebę i wiem, że jest ona prawdziwa, dlatego podejmę naukę.
Teraz
Teraz, gdy już widzę, jakie mogłoby być źródło mojej szczerej akceptacji samej siebie, inni ludzie mogliby na to odpowiadać tym samym – szczerą akceptacją. Myślę, że jest to naturalna kolej rzeczy. Wiadomo, że nie wydarzy się to od razu, może nie w tym miesiącu, ani w roku, ale już zaakceptowałam mój brak akceptacji dla pewnych cech i zaczęłam nad tym powoli pracować. Zaczęłam od ewidentnych zaniedbań w mieszkaniu, garderobie, codziennych rytuałach, zawsze najłatwiej zacząć od rzeczy materialnych, by nauczyć się pewnych procedur i rozszerzyć je na inne pola. Oto moje zajęcie na najbliższe dni / miesiące / lata / wcielenia (?).
Cieszę się, że odkryłam tę prawdę dla samej siebie, teraz odkrywam ją dla was, mam nadzieję, że posłuży wam nie tylko do zaspokojenia ciekawości, ale też do czegoś pożytecznego. To nie jest prawda tylko dla koziorożców i wodników, domyślam się, że niemal każda osoba świata ma jakieś problemy na linii perfekcjonizm – dokładność – niechlujność – bylejakość. Należy prawdy odkrywać, zapisywać, żyć z nimi i zgodnie z ich podpowiedziami. Zapraszam do zapoznawania się ze swoimi własnymi prawdami i odkrywania kolejnych ich barw.




