Czy w latach 2016-20 tworzyliście listy stu rzeczy, których pragniecie? Ja tworzyłam. A teraz sobie myślę – skąd pewność, że w swoim życiu i w tym obecnym wcieleniu mam aż sto slotów wolnych do zapełnienia? Co jeśli mogę chcieć tylko szesnastu rzeczy? Co jeśli mogę chcieć tylko czterech rzeczy? Co jeśli nie chcę niczego?
Nie wiem w jakim środowisku się obracacie, ale w moim otoczeniu bardzo powszechne jest niewiedzenie czego się chce. Jest to traktowane jak choroba, którą należy leczyć. Koleżanki leczą tę chorobę na instagramie i tiktoku albo w aplikacjach zakupowych zary i innych sklepów. Oglądają filmiki z rozpakowaniem paczek, oglądają nagrane manekiny z sieciówek, nawet oglądają reklamy, po to tylko, by zapełnić tę irytującą pustkę o nazwie NIECHCENIE. Należy chcieć, bo inaczej świat stanie, pieniądz przestanie płynąć i – olaboga – jeszcze upadnie kapitalizm. Zakaz niechcenia.
Jeśli mamy w swoim wcieleniu sto jasnych błyszczących, zachęcających do wypełnienia miejsc (slotów) na swoje pragnienia, to chyba można tam wrzucić brązową skórzaną kurtkę ze stojącym kołnierzem, szczególnie, że możemy ją kupić w dwie minuty i slot zostanie zwolniony. Możemy odwlekać zakup kurtki, udając wahanie, wyrzuty sumienia, potrzebę otrzymania zgody od narzeczonego. Jeśli zrealizujemy “potrzebę” zbyt szybko – znowu będzie problem z pustką! Znowu będzie trzeba przewijać feed na insta i się dowiadywać, czego będziemy chcieć zamiast kurtki.
Jeśli włożymy na listę obok kurtki wycieczkę do monako, będzie to fajniejsze, bo dłużej będzie wisiało. Jeśli pragniemy udać się do persji – to już w ogóle super wybór, ponieważ teraz nie można tam jechać wcale i należy czekać, aż usa wystrzela się ze swoich rakiet i zostanie z niczym. Potrzeba i chcenie odłożone w czasie.
Można stworzyć zrównoważoną kompozycję “marzeń”. Te, które możemy zrealizować jeszcze dziś, przeplatać tymi, które wymagają pokaźnego majątku lub sponsora. Uzyskamy wtedy miks kompulsywnych myśli, napięcia, pragnienia majątku i łatwego życia oraz permanentne uczucie porażki, ponieważ te rzeczy są wciąż na liście, a nie w realu.
A może mamy tylko 4 wolne sloty? Może ktoś, kto już pragnie różu na mokro, sandała, monako i oświadczyn narzeczonego, nie może już pragnąć piątej rzeczy, bo energia duszy tej osoby nie uniesie jeszcze jednej tony energii? A jeśli zastosujemy filozofię życia w tu i teraz, to już w ogóle kaplica, bo możemy chcieć tylko jednej rzeczy w jednej chwili, a jeśli nasza świadomość jest już wyższa, taka jak zakładają budowlańcy tej filozofii, to już w ogóle nie możemy chcieć niczego, tylko trwać!
Skłonna jestem założyć
Zamedytowałam z tym tematem i moja dusza pokazała mi, że mogę chcieć tylko czterech rzeczy w tym momencie i mogę je sobie samodzielnie i świadomie wybrać. Mogą to być rzeczy tanie i żałosne, a mogą być też wielkie i podniosłe. (kocham patos). Moje cztery miejsca są puste, bo zawsze miałam problem z brakiem marzeń itp. Postaram się, żeby były puste aż do 20 marca. Może “aż” to niewłaściwe słowo, bo mamy już 15.3.
Zaczynam powoli projektować swoje pozycje. Jedną z nich będzie chyba powiększanie przepływu energii przez moje wcielenie. Powiem wam ciekawostkę z werowego życia. W urodziny uzyskałam piękny skok w tym temacie i takie rzeczy, jakie robiłam wcześniej dwa dni, teraz mogę zrobić w niecałe dwie godziny mojego ludzkiego (matriksowego) życia. Chodzi o prace oczyszczające, regeneracyjne, transformujące i ładujące. To wszystko idzie mi coraz sprawniej, ale przecież może być jeszcze lepiej, można to poprawiać w nieskończoność, aż wszystko spotka się w tu i teraz i zostanę mniszką.
W nowym roku astrologicznym merkurego będę chciała czterech rzeczy. jedną z nich będzie zwiększenie przepływu energii (czyli powiększenie potencjału wcielenia), drugą będzie uzdrawianie wszystkich elementów ciała związanych z czakrą gardła (merkury = gardło), tzn. głównie oczu. 3 i 4 rzecz są mi jeszcze nie znane, wyłonię je w dniu nowiu w znaku barana, chyba że ukażą się wcześniej w ramach jasnowidzenia.
Jeśli wy też macie ograniczenia w liczbie rzeczy, których możecie chcieć, sądzę że warto się zastanowić, czy nie wypełnić tych miejsc celami duchowymi. Chodzi o rozwijanie duszy i powiększanie jej energii. W głupich miejscach funkcjonuje taka mądra myśl, że pieniędzy i tak nie zabierzecie do grobu, ale każda dodatkowa porcja światła (świadomości) jaką dodacie do swojej nieśmiertelnej duszy będzie z wami dosłownie przez miliardy lat (świetlnych?). Wszystko, co osiągniecie w tym życiu, zostanie z wami na wszystkie kolejne wcielenia. To coś całkiem innego niż kurtka z zary, która zostanie z wami najwyżej dwa lata. Po co chcieć kurtki?
Chyba że kurtka pełni jakąś konkretną rolę w oczyszczaniu dowolnego programu z listy waszych programów na to wcielenie – wtedy to inna rozmowa 🙂




